
Pobierz Darmowe Materiały Dla Studentów!
Trzech certyfikowanych trenerów, trzy indywidualne podejścia do tematu i mnóstwo doświadczenia oraz praktyki. Wszystko w postaci nagrań wideo i raportu.
Kliknij tutaj: Sesja Bez Opresji
Przeczytałem niedawno komentarz na zaprzyjaźnionym blogu, na temat wizualizacji, która ponoć nie działa. „Ktoś gdzieś kiedyś” zrobił badanie i wyszło mu, że wizualizacja przeszkadza w osiąganiu sukcesów. Grupa studentów zamiast poprawić swoje wyniki w nauce, obniżył je…
Czy faktycznie wizualizacja jest taka zła? A cały świat ekspertów, mówców motywacyjnych, trenerów rozwoju osobistego i innych osób knuje wielki spisek?
Przyjrzyjmy się kilku faktom:
1. Jedną z cech wspólnych ludzi sukcesu, a mam tu na myśli twórców znanych korporacji, sławnych prezesów, najlepszych sprzedawców, olimpijczyków, etc. – jest właśnie wizualizacja efektów swoich działań, zanim one nastąpią.
2. Z psychologicznego punku widzenia wiadomo, że człowiek skupiający się nad swoim celem, dokładnie wiedzący, czego chce i pragnący jego osiągnięcia – jest zmotywowany, aby działać w kierunku jego kierunku.
3. Wizualizacja nie została wymyślona w czasach nowożytnych. Piszą o niej już w najstarszych księgach, a pewne sformułowania można nawet znaleźć w Biblii.
4. „Każde badanie można tak przeprowadzić, aby potwierdzić lub obalić jakąś hipotezę.” Powyższe zdanie, usłyszałem na pierwszym wykładzie ze statystyki matematycznej, a potem wielokrotnie na doświadczalnictwie. Przedmiotach, stricte związanych z prowadzeniem, analizą i interpretacją badań naukowych.
5. Uczestnik badania nie zawsze jest w tych samych warunkach, zwłaszcza psychicznych, co osoba która robi coś w sposób naturalny, z własnych pragnień. We wspomnianym badaniu, poproszono studentów, aby wizualizowali efekt, czyli oceny na koniec semestru. Czy ich pragnienia były tak samo mocne, jak osób, które z własnej woli chcą coś osiągnąć? To pytanie dosyć retoryczne…
Do czego zmierzam?
Nie jestem naukowcem i nie chcę nim być. Opuściłem mury uczelni, pomimo możliwości robienia w niej doktoratu. Jednak wybrałem coś innego – praktykę. Życie i jego nauki, zamiast ksiąg i rozważań. A w ciągu ostatnich 10 lat, moja wiedza w kwestii wizualizacji potwierdziła się, zarówno na mnie samym, jak i na moich studentach i klientach.
Jedno jest pewne: sama wizualizacja w 99% nie wystarczy. Chyba, że jest się dr. Joe Vitale, lub kimś podobnym. W pozostałych przypadkach, potrzebne jest działanie, poparte innymi technikami – w tym, wizualizacją. Gdy człowiek jest zmotywowany do działania i zainspirowany tym, co robi i czego pragnie, wizualizacja może tylko pomóc, a nie zaszkodzić.
A jakie jest Twoje zdanie?
Pozdrawiam,
Marcin Kijak
PS.: To moje, subiektywne zdanie – napisz swoje i podziel się z czytelnikami bloga.
Początek stycznia (lub koniec grudnia) to czas, w którym przyglądamy się osiągnięciom, i wyznaczamy cele na kolejny rok. A jak wygląda to u Ciebie?
Warto dokładnie przeanalizować osiągnięcia, sukcesy a także „porażki” (lub lepiej: wyzwania) – aby wyciągnąć z nich lekcje na przyszłość. Właśnie w ten sposób wzbogacamy swoje doświadczenie, które pomaga nam lepiej wyznaczać i osiągać kolejne cele.
Jeśli spisujesz swoje osiągnięcia (oraz ich braki), to szybko i łatwo zrobisz takie rozeznanie. Jednakże, jeśli jeszcze nie spisujesz comiesięcznych dokonań i doświadczeń, warto jest zrobić krótką wycieczkę w przeszłość.
Przypomnij sobie, jak spędziłeś poprzedniego Sylwestra. Jakie cele wyznaczałeś w zeszłym roku? Jak rozpocząłeś nowy rok? Co przydarzyło się w styczniu? Co wyjątkowego Cię spotkało? Jakie najważniejsze zadania i projekty zrealizowałeś? Jak zakończył się ten miesiąc? Następnie przejdź do kolejnego, i kolejnego miesiąca, aż dotrzesz do grudnia.
Porównaj swoje cele i plany z osiągnięciami. Ile procent swoich celów zrealizowałeś? Czy miałeś je rozplanowane? Ile czasu, energii i pieniędzy na to poświęciłeś?
Na tym etapie, zastanów się i zapisz, gdzie aktualnie się znajdujesz. Oczywiście w kontekście celów. Pamiętaj, że nie znając punktu startu, nie dotrzesz do mety. Im szczegółowiej określisz swoją sytuację początkową, tym lepiej. Zajmij się każdą, z kluczowych dziedzin Twojego życia. Gdy to zrobisz, to tak, jakbyś określił pozycję startu w wielkim wyścigu, za pomocą GPS’u.
Dopiero, gdy przejdziesz przez powyższe etapy, zajmij się celami na kolejny rok. Wyznacz swoje najważniejsze cele w każdej z dziedzin Twojego życia. Na początku, możesz je ogólnie zapisać (w jednym dokumencie) i uszeregować według dziedzin i priorytetów.
Teraz zajmij się szczegółowym wyznaczaniem i planowaniem celów. Zacznij od tych najważniejszych! Być może częścią zupełnie nie będziesz się zajmował, lub zrobisz to „po macoszemu”. W innych celach, może wyznaczysz tylko kierunek. Jednak te kluczowe cele, to przedmiot dalszej pracy.
Pamiętaj, aby prawidłowo określić swój cel, np. według zasady SMART/ER lub innej, którą znasz i stosujesz. Koniecznie zapisz datę osiągnięcia i szczegółowo określ swój cel. Pamiętaj, aby cel był napisany w czasie rzeczywistym, był zależny od Ciebie, motywował Cię (ambitny), ekologiczny i mierzalny.
Ten etap jest jak wyznaczanie za pomocą GPS’u mety. Ale to jeszcze nie koniec. Teraz musisz wiedzieć, którędy pobiec, aby dotrzeć z punktu startu, do mety. Ten etap, to planowanie osiągnięcia celu.
Zapisz, co musisz zrobić, aby osiągnąć swój cel. Jakie działania należy podjąć, aby do niego dotrzeć? Od czego zaczniesz? Które działania są najważniejsze i kluczowe? Jakie będą kolejne etapy osiągnięcia celu? W jaki sposób w ciągu roku będziesz w stanie określić, czy idziesz w dobrym kierunku?
Teraz, gdy masz już określony start, metę i drogę, czas na przygotowanie się do biegu. Jeśli chcesz przebiec maraton, musisz przygotować swój organizm, zapewnić mu odpowiednie pożywienie i energię.
To samo jest z celem. Podświadomość doprowadzi Cię do celu, jeśli Ty, zapewnisz jej odpowiedni pokarm, czyli motywację. Idealnie, jeśli będzie to motywacja biegunowa, która z jednej strony – ciągnie Cię do celu, a z drugiej strony – popycha.
Jak to zrobić? To proste! Zapisz min. 20 powodów, DLACZEGO chcesz ten cel osiągnąć. Słowo DLACZEGO ma tu kluczowe znaczenie. Im więcej powodów, tym lepiej. Wciąż zadawaj sobie pytanie „Dlaczego jeszcze chcę to osiągnąć?”, „Co mi to da?”, „Co jeszcze dzięki temu zyskam?”, „Jak poprawi się moje życie, relacje, praca?”
Następnie wypisz 10 przykrych sytuacji które przydarzą się, jeśli nie osiągniesz tego celu. Co stracisz? Jaką cenę za to zapłacisz?
Teraz czas na prawdziwą zabawę! Stwórz w umyśle jeden, jedyny raz bardzo przykry obraz sytuacji, gdy nie osiągasz celu. Maksymalnie to wyolbrzym. Tak, abyś poczuł, jakby wydarzyła się ogromna tragedia w Twoim życiu. Im bardziej przykre emocje, tym lepiej. Użyj kolorów, 3D, dźwięków, zapachów, i bądź aktorem, aby obraz był jak najbardziej rzeczywisty. Potem stłucz ten obraz i już NIGDY go nie powtarzaj.
Teraz stwórz obraz, w którym osiągasz cel. Wyzwól jak najwięcej emocji! Im bardziej rzeczywisty cel, tym lepiej! Ten obraz możesz (a nawet sugeruję) powtarzać go tak często, jak tylko możesz. To wzmocni motywację i przyśpieszy osiągnięcie celu.
Na końcu pozostaje już tylko postawić pierwszy krok, bo jak powiedział Konfucjusz, podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku. Ten krok jest KLUCZOWY i trzeba go wykonać jeszcze tego samego dnia. Jest to dowód dla Twojego podświadomego umysłu, że faktycznie to wszystko jest rzeczywiste. Ten krok nada Ci rozpędu, którego przez kolejne dni będziesz potrzebować, aby z czasem podróżować już siłą impetu.
Pozdrawiam, i jak mawia Zig Ziglar, do zobaczenia na szczycie!
Marcin Kijak
PS.: Jeśli chcesz nauczyć się sztuki wyznaczania i osiągania celów, zapraszam na mój darmowy kurs: Osiąganie Celów
Dzisiaj zapraszam do przeczytania gościnnego artykułu, którego autorem jest Kajetan Młynarczyk.
No i proszę, od razu masz lepsze samopoczucie
Wzmocnijmy jeszcze trochę ten efekt – „jestem wesoły, mam dobry humor, cieszę się”. Teraz uśmiech z pewnością pojawił się na Twojej twarzy! A kiedy się uśmiechasz, to „uśmiecha się” również Twoje samopoczucie.
Badania przeprowadzone na Uniwersytecie Amsterdamskim dowodzą, że kiedy czytamy słowa (czasowniki) reprezentujące pozytywne emocje, również nasze samopoczucie się poprawia. Przykład – „JESTEŚ SZCZĘŚLIWY”
– twój organizm najprawdopodobniej zareagował na, to stwierdzenie minimalnym (lub większym niż minimalne
) spięciem mięśni Twojej twarzy, tak jak byś rzeczywiście był szczęśliwy. Ta reakcja wywołała proces, w którym mózg, po odebraniu sygnału z Twoich mięśni „uznał”, że masz jakieś powody by być w tym momencie szczęśliwym.
A więc nie tylko naturalny, czy też nawet sztuczny uśmiech, ale także samo czytanie pozytywnych stwierdzeń poprawia Ci humor. Może warto w takim razie zamiast oglądać wiadomości o dramatycznych wydarzeniach, tragediach ludzkich, cierpieniu i innych przykrych rzeczach zajrzeć od czasu do czasu do np.: pozytywnego artykułu.
Czemu jeszcze warto?
Kiedy czujesz się lepiej odbierasz pozytywniej wszystko wokół Ciebie! No nie wiem jak Ty, ale ja jestem zdania, że to coś wspaniałego. Przecież kiedy przydarzy się coś smutnego/nieprzyjemnego, a jesteś w tym momencie w dobrym humorze, odbierzesz to znacznie spokojniej niż gdy będziesz w złym – oczywiste, ale o tym się często zapomina.
Czemu jeszcze warto?
Według badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Jagiellońskim 69% osób nie lubi spotykać się z ludźmi, którzy rzadko się uśmiechają. Do takich osób nie mamy zaufania, odbieramy je jako nieszczere. Nikt nie chcę być tak odbierany. Więc uśmiechaj się częściej. Uśmiechnij się do kogoś w autobusie, na ulicy, do znajomych.. Do wszystkich możemy się uśmiechać.
Na końcu tego artykułu chciałem napisać ile razy uśmiechnąłem się podczas jego pisania, ale przestałem w pewnym momencie liczyć.
Ciekaw jestem ile razy Ty się uśmiechnąłeś podczas czytania?
Kajetan Młynarczyk
MOTYWATOR
Dzisiaj zapraszam do przeczytania artykułu mojej przyjaciółki, trenerki rozwoju osobistego i efektywności - Karoliny Dreli
Trochę o NieChceMiSizmie
Ostatnio natrafiłam na bardzo fajny cytat z książki pani Beaty Pawlikowskiej – było to w jednej z książek z serii „W dżungli…”. Zainspirował mnie. Czym w ostatecznym rozrachunku może się okazać niechcemisizm? Jakie są jego prawdziwe powody i jak sobie z nimi radzić? Posłuchajcie…
„Co to właściwie znaczy że ci się „nie chce”?
To znaczy, że świadomie podejmujesz decyzję o tym, że nie zrobię czegoś, co uważałeś za słuszne i co powinno być zrobione. A jeśli tego nie zrobisz, to jak możesz się spodziewać, że twoje życie będzie lepsze, szczęśliwsze, bardziej udane? Jeśli poddasz sie uczuciu zniechęcenia i usprawiedliwisz swoje lenistwo, to wyrazisz też zgodę na to że będziesz smutny, rozgoryczony, rozczarowany, zły na siebie (…) Czy tego właśnie chcesz? Pewnie nie.”
I jeszcze tylko kwestia z czego wynika aktualny „niechciej”. Czy jest to coś co odkładasz od Bóg wie kiedy i ciągle jakoś tak…no…nie chce Ci się? Powstaje pytanie dlaczego? Powody mogą być skrajnie różne.
1. Po prostu nie chcę. Sprawdź czy to co masz do zrobienia nie zostało Ci w jakiś sposób narzucone. Na przykład przez rodzinę – rodziców czy partnera, ogólnie przyjęte „normy społeczne”. Wtedy Twoja podświadomość wyraźnie mówi nie i kropka. Czasami sobie z tego zdajesz sprawę a czasem „jeszcze”, dochodzisz do tego po jakimś czasie. Coś co masz do zrobienia nie do końca jest w zgodzie z Tobą. Przez ciągłe odkładanie decyzji „tak, teraz to zrobię” na później, zazwyczaj bliżej nieokreślone w czasoprzestrzeni „jutro” po prostu uciekasz od czegoś czego po prostu nie chcesz zrobić.
Warto zrobić sobie takie przewartościowanie. Czy to co robię czy robiłam do tej pory, decyzje które podjęłam/podjąłem są tak naprawdę Moimi decyzjami i działaniami przez wielkie M? Czy przypadkiem nie jest tak że staram się spełnić czyjeś oczekiwania? (Pytanie czy mam na to czas? każdy z nas jest odpowiedzialny tylko za swoje życie. Ale to już temat na inny artykuł) To bardzo ważne żeby mieć takie wewnętrzne „tak” na to co robię, żeby w pełni czuć że to co robię jest Moje. I bardziej Mojsze niż Twojsze
2. Nienaostrzona piła. Być może przechodzisz ciężki okres w życiu i zwyczajnie jesteś zmęczony. Organizm może po prostu fizycznie się nie wyrabiać i to że czegoś nie robisz (a co naprawdę chwiałbyś zrobić) jest manifestacją „halo! kolego- zwolnij!!”. Wtedy faktycznie zwolnij, odpocznij, wyjedź gdzieś na weekend z miasta albo po prostu wieczorem zamiast biegać, coś załatwiać na szybko, zrób sobie wieczór dla siebie, przygotuj sobie pachnącą herbatę, kąpiel i po prostu odpocznij.
W zależności od tego jak bardzo organizm potrzebuje odpoczynku, nasza efektywność spada. Więcej energii wykorzystywane jest tak naprawdę na regenerację niedotlenionych a czasem niedożywionych witaminami komórek i działamy w trybie minimum. Wtedy trudno się dziwić że włącza się niechcemisizm. Stephen Covey używa w swojej książce „7 nawyków skutecznego działania” metafory o ostrzeniu piły. Trudno się dziwić że ta sama piła używana bez przerwy w końcu się stępi tak, że nie będziesz w stanie jej używać. Ostrz więc piłę regularnie odpoczywając, robiąc sobie małe chwile odpoczynku, spacerując, wyjeżdżając na wakacje.
3. No i trzecia opcja- moja ulubiona
) Wymówki. Tak! Podjąłeś decyzję. Jest Twoja przez duże T i jesteś tego pewien. Jesteś wypoczęty i gotów do działania, tworzysz sobie plan co po kolei robić. Aż tu nagle… „a może jednak jeszcze nie, może jutro, może muszę jeszcze się przygotować, a podpytam jeszcze wuja Stefana/ciociJagienki/Hani/Zdzisia blablabla” Znasz to?
Wymówki. To naturalne, że wprowadzanie zmian jest jednoznaczne z wprowadzaniem czegoś nowego do swojego życia. O to w tym chodzi. Często to nowe jest bardzo nieznane. Jest tajemnicze. W zdrowym człowieku uruchamiają się mechanizmy obronne. Kiedyś za czasów jaskiniowych kiedy np. myśliwy musiał zmienić terytorium polowań bo zmniejszyła się ilość zwierzyny- wchodził do nowego lasu. Innego. Z inną zwierzyną, z innymi niebezpieczeństwami, całkowicie nieznanego. Bał się. Nie wiedział co i kiedy moze go zaatakować. I Ty podobnie- wchodzisz w jakiś nowy obszar w życiu. Mówi się że wychodzisz poza „strefę komfortu”. Tam doświadczasz nowych rzeczy, uczysz się. Skoro się uczysz to popełniasz błędy- także. I tych błędów się boisz, a raczej ich konsekwencji.
Ok, a co jeśli nie ma strachu tylko po prostu to co masz zrobić lub zmienić jest po prostu niewygodne? Mariusz Szuba w swojej książce „Łatwa trudność zrozumienia” pisze o takim sposobie, żeby wyobrazić sobie wymówki (TE wymówki) jako małe stworki – jak by wyglądały? I za każdym razem kiedy się pojawiają wyobraź sobie że właśnie one próbują właśnie przejąć nad Tobą kontrolę. Zastanów się nad tym co im byś powiedział gdyby były prawdziwe ( a są przecież
no jak nie jak tak).
„To musi być coś co wygra bitwę z wymówkami, które się pojawią. Uwierz mi że się pojawią jak pasożyty. Przez jakiś czas będzie ich coraz więcej, ale po 21-30 dniach nie będą już miały siły walczyć i odejdą.” Mariusz proponuje przyzwyczaić się do nich i traktować jako naturalny element środowiska, czekać aż po prostu znikną, a do tego czasu warto stworzyć sobie „Pożegnanie wymówek” i pozdrowienie ich z uśmiechem na twarzy pod tytułem: „Do zobaczenia znowu (…) np. (następnym razem, jutro, za godzinę- przyp. autorki) łajzy!”. Co to da?
„Walka zamieni się w przyjemną zabawę. Zabawa zamieni się w nawyk. Nawyk da Ci stałą na tak wysokim poziomie, że będziesz musiał się naprawdę postarać, żeby coś „spartolić”.
Aha! „I zdecyduj raz na zawsze, że nic nie będzie w stanie przerwać Twojej drogi do celu jesli sam na to nie pozwolisz.” (M. Szuba „Łatwa trudność zrozumienia”)
Zapraszam do lektury innych moich artykułów na stronie: www.karolinadrela.wordpress.com
Obejrzyj krótki, pięciominutowy film „Zostań Nawigatorem Statku”. Czyli jak w sześciu krokach osiągnąć niezależność finansową (lub inny cel) i przejąć życie we własne ręce! Jest to film z serii wydawniczej MKBE „Bogaty Umysł, Biedny Umysł”.
www.WolniOdFinansow.pl
Czym różni się milioner od osoby średnio zamożnej lub biednej? Oczywiście, nie chodzi o stan konta, aktywa ani dom lub samochód. Tylko o wewnętrzną różnicę. Czy milioner posiada coś, czego Tobie brak?
Odpowiedzią jest: sposób myślenia.
Milioner zanim staje się milionerem w świecie materialnym, najpierw musi stać się milionerem mentalnie. Musi myśleć w odpowiedni sposób.
Jeśli przypadkowa osoba dostaje dużą ilość gotówki, natychmiast ją traci. Stąd właśnie ludzie którzy wygrywają na loterii lub dostają spadek, w błyskawicznym czasie tracą pieniądze i powracają do stanu poprzedniego.
Każdy z nas ma w swojej podświadomości mechanizm, który kontroluje sprawy finansowe. Podobnie, jak kontroluje ciśnienie krwi, bicie serca, oddech i inne kwestie – bardziej lub mniej fizjologiczne. Ten mechanizm, wewnętrzny termostat bogactwa, jest odpowiedzialny za Twoją wartość netto.
Jeśli nagle spadnie, zrobisz wszystko, aby ją odzyskać. Jeśli wzrośnie, również wrócisz do swojej stałej, bezpiecznej wartości. Tylko poprzez zmianę myślenia i przestawienie tego mechanizmu, możesz osiągnąć wolność finansową, bogactwo, czy cokolwiek jest Twoim celem.
Już w najbliższy weekend odbędzie się konferencja organizowana przez fundację Kamila Cebulskiego, na którą serdecznie zapraszam: >> Myśleć Jak Milionerzy <<
Ja też tam będę. Pozdrawiam,
Marcin Kijak
Często spotykam się z pytaniem, jak to robię, że tak dużo robię
To dobre pytanie! Pomimo, że prowadzę firmę usługową na którą poświęcam codziennie po 8 godzin, a czasem 10 lub 12 to i tak starcza mi czasu na inne rzeczy. Takie, jak biznes sieciowy, pisanie artykułów na kilkunastu blogach, zarządzanie listami mailingowymi, tworzenie produktów informacyjnych a także rozwijanie moich hobby, sport, czasem zabawę i troszczenie się o najbliższych.
Otóż pomagają mi w tym wszystkim krasnoludki. Jeden ma na imię wydajność, drugi to zarządzanie czasem, trzeci to koncentracja, czwarty to planowanie, piąty to wiara, szósty to marzenia a siódmy wizja. To siedem krasnali, które wspierają mnie każdego dnia.
- Wydajność odpowiada za to, abym wyciągnął z siebie wszystko.
- Zarządzanie czasem nie pozwala na stratę tego cennego aktywa i maksymalizację jego wykorzystania w każdej chwili.
- Koncentracja pozwala mi poświęcić się na jedno zadanie w danym momencie i odrzucić to, co mogłoby mi przeszkodzić.
- Planowanie ogranicza moje działania do tych najważniejszych i dążenie na czas.
- Wiara dodaje mi skrzydeł i pewności siebie.
- Marzenia ciągną mnie do przodu nawet przy ekstremalnie niekorzystnych warunkach. Na ich podstawie wyznaczam i szybko osiągam cele.
- Wizja nadaje kierunek mojemu życiu i wszystkim działaniom, które podejmuje.
Cała 7 krasnali spójnie organizuje moje życie i pozwala osiągać sukcesy. To dzięki nim osiągam to, co osiągam. To dzięki nim wierzę w to co robię i robię to co lubię. To dzięki nim zakrzywiam czas i mogę tworzyć swoją rzeczywistość.
Może i Ty, drogi czytelniku zechcesz poznać i zaprosić do swojego życia 7 wspaniałych krasnali?
Pozdrawiam,
W obecnych czasach obserwujemy gwałtowny wzrost treści multimedialnych w Internecie. W każdej sekundzie wgrywanych jest tysiące filmów na Youtube. Ludzie coraz chętniej zamiast czytać – wolą słuchać lub oglądać treści.
Jeśli podstawowym źródłem dochodu dla Ciebie czy Twojej firmy jest Internet, bez obecności w mediach nie masz szans na rozwój, a nawet utrzymanie się na rynku. Konkurencja wkrótce Cię wyprzedzi. Dlatego warto jest już teraz zapoznać się z narzędziami do interaktywnego prowadzenia biznesu w sieci.
Osobiście zapoznałem się ostatnio z genialną platformą, oferującą pełne wsparcie dla działań e-biznesowych. Zapewnia ona za niewielką opłatą (abonamentem) dostęp do takich narzędzi, jak:
- video e-mail – proste wysyłanie wideo wiadomości na cały świat
- video konferencje – osobisty pokój konferencyjny w jakości HD
- prezentacje on-line – szkolenia i prezentacje dla tysięcy osób jednocześnie
- video sharing – przesyłanie filmów wideo na inne serwisy ( ponad 300 portali społecznościowych)
- video blog oraz coś wyjątkowego jak wideo news dla serwisów informacyjnych i firm reklamowych
- e-subskrycje – tworzenie i wysyłanie e-formularzy
- video responder – system automatycznych odpowiedzi wideo
Jest to zestawienie niezbędnych narzędzi dla każdej firmy, która działa, lub chociaż reklamuje się w Internecie. Możemy stworzyć nagranie, które wirusowo będzie rozprzestrzeniać się ze skrzynki do skrzynki kolejnych osób za pomocą video maila lub serwisów społecznościowych. Video responder opowie klientowi o Twoich usługach, nawet gdy jesteś na wakacjach. Esubskrybcja to narzędzie, które stworzy listę mailingową. Videokonferencja umożliwi Ci pracę z wirtualnymi zespołami, jeśli Twoi pracownicy rozrzuceni są po całej Polsce, a nawet świecie!
Z takich narzędzi korzystają m.in.: szkoły wyższe i podyplomowe, firmy szkoleniowe, szkoły językowe, agencje ubezpieczeniowe, firmy oferujące swoje produkty i usługi w Internecie, liderzy MLM, menedżerowie w dużych korporacjach, a nawet osoby prywatne, które chcą za niewielkie pieniądze urozmaicić swoje kontakty z przyjaciółmi i rodziną.
To niesamowite, jak dzisiejsza technologia ułatwia nam, przedsiębiorcom życie!
Zobacz, jak dokładnie wygląda ten system >>
Pozdrawiam
Marcin Kijak
PS.: To jeszcze raz link: System Wsparcia E-Biznesu i Promocji w Internecie
„Nie martwię się o jakość mojego życia, ponieważ dzień w dzień pracuję nad jego poprawą” – Anthony Robbins
Szczęśliwy człowiek to ten, który nieustannie się rozwija. Osiągnięty cel nie jest jedynym źródłem radości. Głównym źródłem jest dążenie do niego – proces. Codziennie pracując nad sobą, zapewniamy sobie i światu sukces i bezpieczeństwo.
W dzisiejszych czasach żaden biznes nie przetrwa, jeśli będzie bazował tylko na tym, co już osiągnął. Przedsiębiorstwo które się nie rozwija, wkrótce zostanie wyprzedzone przez konkurencję i upadnie. Podobnie jest w życiu osobistym. Bez ciągłego rozwoju, zostajemy w tyle. Za światem, za ludźmi, za technologią, za życiem…
Aby odnosić sukcesy, powinniśmy przyjąć zasadę ciągłego, systematycznego ulepszania. Nie wystarczy tu ustalenie jednorazowego celu. Na tej zasadzie bazuje słynna, japońska zasada kaizen. Oznacza ona koncentrowanie się na ciągłym ulepszaniu jakości produktów, usług i procesów.
Pomimo, że kaizen powstała dla potrzeb biznesu, można ją odnieść do każdej dziedziny naszego życia. Tylko pomyśl, jak odmieni się jakość Twojego życia, związki, praca, a nawet hobby, gdy zaczniesz koncentrować się na ich poprawie!
Jak wprowadzać zmiany, aby były efektywne i możliwe do wprowadzenia?
Dobrym przykładem jest historia legendarnego trenera NBA Pata Rileya. Kluczem do jego sukcesu była metoda nieustannego, stopniowego ulepsza
nia. W 1986 roku stanął przed problemem: jego drużyna pomimo przekonania że jest najlepsza, nie potrafiła zdobyć tytułu mistrza ligi. Aby im pomóc, Pat przekonał drużynę do poprawienia gry w pięciu najważniejszych obszarach o zaledwie jeden procent. To wystarczyło, aby wrócili do mistrzostwa!
Sukces tego planu polegał na pomnożeniu efektów. Każdy z zawodników miał poprawić swoją grę o zaledwie pięć procent (po jeden procent w pięciu obszarach). To niewiele, ale pomnożone przez 12 zawodników dało grę lepszą o 60 procent! To był najlepszy sezon w ich karierze!
Podobnie w biznesie. Jeśli poprawisz o kilka procent szukanie nowych klientów, zwiększanie wartości transakcji, budowanie lojalności klientów, zamykanie sprzedaży i inne wąskie gardła – nagle obroty wzrosną o kilkadziesiąt, albo i kilkaset procent!
Zadanie dla Ciebie:
Niezależnie czym się zajmujesz, zastanów się teraz:
- W jakim obszarze możesz podnieść jakość swoich działań?
- Co możesz ulepszyć?
Zapisz wszystkie możliwości i ustal plan działania już dzisiaj. Pomyśl, co zmieni się po miesiącu, roku, 10 latach!
Pozdrawiam,
Marcin Kijak







