Subiektywnie o Robercie Kiyosakim i zostaniu milionerem

Ostatnio wpadł mi w ręce artykuł na temat wzbogacania się, poradników motywacyjnych i Roberta Kiyosakiego. Wraz z artykułem poproszono mnie, abym się wypowiedział na ten temat. Poniżej fragmenty artykułu i moje komentarze:

1. Artykuł: W maju 2006r. telewizja ABC zaprosiła do nowego programu trzy osoby, którym wręczono po 1.000$. Gotówkę tą mieli oni przez 20 dni inwestować zgodnie z radami Roberta Kiyosakiego – a wszystko, co przez ten czas zarobią, miało stać się ich własnością. Najkrócej więc mówiąc, był to po prostu test porad inwestycyjnych Roberta Kiyosakiego.

Wszyscy uczestnicy programu stracili całe 1.000$, a jedna z pań również prywatny 1.000$, który dołożyła w trakcie trwania programu do rozwinięcia swojego biznesu. Wszyscy również zgodnie uznali, że rady Kiyosakiego nic im kompletnie w praktyce nie dały, ponieważ nie operuje on żadnymi konkretami.

Mój komentarz:

Uważam, że książki Roberta Kiyosakiego to nie podręczniki inwestowania, ale poradniki zmieniające sposób myślenia ludzi. I tu wielka różnica między dwoma rodzajami książek. Pierwsze uczą spraw technicznych, drugie – mentalnych. Ogromnym nieporozumieniem jest to, co zrobiła stacja telewizyjna.

To tak, jakbym w swoich artykułach/ebookach skupiał się tylko na tym, jak dobrze jest umieć szybko czytać. A potem zrobił test szybkiego czytania, czy te osoby od moich tekstów przyśpieszyły…

Robert, jak sam mówi, przekazuje tylko kontekst a nie treść.

2. Artykuł: Bogaty Ojciec nigdy nie istniał. W sugerowanym przez Roberta Kiyosakiego okresie nie udało się znaleźć i dopasować do nawet tak szczątkowej biografii jaka wynika z książek, żadnego Hawajskiego milionera. Bogaty Ojciec był więc fikcją literacką, a co za tym idzie – „jego” porady były li tylko wytworem wyobraźni Kiyosakiego.

Mój komentarz:

Nawet, jeśli tak było – to podziwiam Roberta za wspaniałą wyobraźnię i świetne książki, które dużo zmieniły w moim życiu. Podobnie jak u tysięcy innych ludzi. To dzięki niemu zainteresowałem się  niezależnością finansową (i jestem już na dobrej drodze, coraz bardziej się do tego punktu zbliżam); zacząłem inwestować oraz oddawać 10% przychodów każdego miesiąca na cele charytatywne.

Dla mnie osobiście, obojętne jest to, czy Bogaty Ojciec istniał czy nie. Ważny jest sposób napisania książek - prostymi słowami, historyjkami, oraz zmiana sposobu myślenia, jaka dokonuje się u czytelnika. To właśnie historie są najlepiej zapamiętywane przez człowieka (wynika to z naszej ewolucji).

3. Artykuł: Jaki procent czytelników popularnych książek motywacyjnych faktycznie osiąga sukces finansowy?

A ja zapytam: jaki procent czytelników wykonuje ćwiczenia z książek i wprowadza wiedzę w życie? Jak zrobimy badania, lub sprawdzimy już istniejące – jest to ten sam odsetek (lub bardzo zbliżony, +/-) co osiąga sukces finansowy lub każdy inny.

4. Artykuł:  Fikcją okazała się również sama historia Roberta Kiyosakiego. Pierwsze rzeczywiście większe pieniądze, jakie zarobił, związane były ściśle właśnie cyklem książek i prelekcji na temat inwestowania i prowadzenia biznesu.

Mój Komentarz:

Sam Robert Kiyosaki pisze w książkach (np. młody, bogaty rentier), że to biznes jest najlepszym rodzajem aktywów. Nie dziwię się zatem, że to stanowiło jego główne źródło dochodów.

Druga sprawa, wielu autorów pisze o tym, czego sami chcą się lepiej nauczyć. Przez naukę innych, sami mocniej utwierdzamy się w wierze, że coś działa. Utrwalamy wiedzę i umiejętności.

5. Artykuł: Najczęściej popełnianym natomiast błędem jest tworzenie swoistego kultu wokół autorów tego typu książek. Szanowni Państwo, oni nie piszą po to, żebyście wy byli bogaci. Oni piszą po to, żebyście kupowali ich publikacje i żeby to ich stan konta się powiększał.

Mój komentarz:

Z tego co wiem, autorzy piszą m.in. dlatego:

  • bo to ich pasja
  • aby budować wizerunek
  • aby dzielić się wiedzą, pomagać ludziom
  • aby zdobywać cenne kontakty (ludzie zapraszają Cię, gdy stajesz się popularny)
  • aby badać rynek
  • aby zarabiać na pasji, budować przychody pasywne

I dziesiątki innych powodów. Tak więc zarabianie to nie jedyna przyczyna. Sam wydałem 6 ebooków za darmo, aby spełnić kilka innych – ważnych dla mnie powodów, a nie dla zarobku. Kolejną książkę piszę już płatną, aby połączyć pasję z zarabianiem.

Pozdrawiam,

Marcin Kijak

PS.: Więcej o Robercie Kiyosakim przeczytasz TUTAJInstytut Praktycznej Edukacji

PPS.: Czy już wiesz, jak inwestować pieniądze? Zobacz to!

3 Comments to “Subiektywnie o Robercie Kiyosakim i zostaniu milionerem”

  1. By Ilona, 16 listopada 2011 @ 20:04

    W 2003 roku Kiyosaki przyznał się,ze wymyslił postac bogatego ojca,Jego ksiązki powinny zatem stać obok książeczek o Harrym Potterze,a nie na pólce z poradnikami.Wymyślił sobie ksiązkę , wymyslił fabułę, a miliony ludzi myślą,ze to prawdziwa historia i staraja się ją powielic.W 1-szej książce miał szczęście, rady nie są nawet specjalnie błędne, ale co będzie jak w następnej wymysli jakąś inną historujkę wyssaną z palcą,zeby sprzedac prostemu ludkowi i zarobić kolejne miliony.Oszust i kłamca!!!

    • By Marcin, 28 listopada 2011 @ 11:41

      Tak czy inaczej, zmieniają życie ludzi. Czasem dobra metafora, fikcja, historyjka jest tym, co poruszy nasze serce i umysł do innego patrzenia na świat. Robet Kiyosaki nie tylko zmienił moje życie, ale tysięcy osób. Ja sam znam mnóstwo takich ludzi, którzy dzięki niemu poprawili swoją sytuację. Oczywiście, nie należy traktować jego wskazówek jako jedynych prawdziwych. Zwłaszcza w kwestii inwestowania.

  2. By Jerzy Hebda, 24 stycznia 2012 @ 14:50

    Moje życie też się znacząco zmieniło od czasu poznania treści książek Roberta. Każdemu polecam i zachęcam bo naprawdę warto poznać i zastosować systemy myślenia pokazane w tych książkach.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI

Leave a Reply